Staś to urwisek!


Bez kategorii / poniedziałek, Marzec 5th, 2018

 

 

Będąc przedszkolakiem już po raz pierwszy zastanawiałam się jak to jest być mamą. Siedząc po turecku na przedszkolnej wykładzinie spojrzałam na dwóch kolegów (na największych rozrabiaków) i zaczęłam marzyć o tym, że urodzę sobie właśnie takiego: dzikiego krzykacza z szelmowskim uśmiechem, czekoladowymi oczami wodzącymi na pokuszenie, z głową pełną pomysłów, niekoniecznie bezpiecznych czy godnych naśladowania. Chciałam, żeby wszędzie było go pełno, żeby miał swoje zdanie i dużo zainteresowań na różnych płaszczyznach no i kochał sport. Chciałam… i mam! Urwisa knąbrnego, małego hałaśliwego huncwota, który pomija kompromisy i uznaje tylko własne priorytety. Uparty, narzucający się,  z własnym zdaniem, energiczny z milionem pomysłów na spędzenia czasu.  Najchętniej bawi się klockami lego, samochodzikami hot wheels, oglądaniem Star Wars, zajmuje się pieczeniem słodkości czy wyciąga mnie na niezliczone, tajemnicze eskapady w okolice trójmiejskich plaż.

Czy moje wyobrażenie tego człowieczka nadal nie uległo zmianie? Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie uległo! I to jak! Powinnam wymarzyć sobie/wymodlić takie same pokłady aktywności jak i cierpliwości, której mi często brakuje. Oczywiście cieszę się, że młody zdrowy, ciekawy świata, głodny wrażeń, ale jednak zastanawiam się, po co mi dzikus i zastanawiam się jak musiało mnie nużyć życie przed jego narodzinami skoro moje życzenia się spełniły i zostałam obdarowana takim mały oszołomem 🙂  4,5 roku nie spał w nocy, wybudzał siebie i mnie, a potem słodko spał do kolejnej pobudki. Po nieprzespanych nocach wyglądałam jak zombie skrzyżowane ze szczurem wyciągniętym z kanału. A teraz? Wreszcie dobrze śpi. Spójrzmy na to jeszcze tak: to słodkie, że każdej nocki lub bardzo wczesnym rankiem opuszcza swoje łóżko, żeby z impetem galopującej gazeli wskoczyć do naszego łóżka, skraść całusa może dwa, przytulić się do nas, by potem… swoimi kończynami dolnymi i górnymi jak mackami ośmiornicy opleść moją głowę co 10 minut w innej pozycji. O ile 3/4 nocy da mi pospać to nawet bardzo lubię te jego nocne wizyty przedłużające się do momentu alertu budzika. Doceniam to, że za kilka lat a może już za rok nie będzie tego potrzebował, dojrzeje i da nam kiedyś pospać aż do 9 rano 🙂 Póki co 5,5 roku tak dobrze nie mamy.

Natura mego obecnie pięcioletniego wisusa skłania mnie często do zmiany formy spędzania czasu, wymyślenia kreatywnych zabaw,  przede wszystkim na dworze, bo w domu brak otwartej przestrzeni powoduje niekontrolowane wybuchy złości, słownych potyczek o wyjątkowo hałaśliwym charakterze (z tego miejsca dziękuję wyjątkowo pobłażliwym i empatycznym sąsiadów ze wszystkich pięter). I chociaż od etapu poinformowania o wspólnym spacerze do faktycznego wyjścia na dwór potrafią minąć nawet dwie godziny, bo kreacja nie taka, kierunek nie taki, o jedną chmurę na niebie za dużo, to zawsze wycieczka w plener jest najrozsądniejszym rozwiązaniem, pomimo nie zawsze sprzyjającej aury. A wszelki bunt, małe awantury o kierunek trasy i inne nasze waśnie mają kres przy najbliższej budce z lodami, goframi i etc.

Jeśli jesteś ciekawa jak próbuję ugładzić nieposkromionego awanturnika, jak zaklinam rzeczywistość i proszę o spokojne sielankowe życie, jak często nieudolnie próbuję wysiąść z pędzącego coastrollera, by zatrzymać się w kuchennych czeluściach, wciągnąć w swoją pasję swojego nicponia, patrzeć jak niespiesznie i pieczołowicie wykrawa foremkami ulubione ciasteczka, pozwolić sobie na chwilę oddechu, by za moment dostrzec jak zgrabnie rozsypuje mąkę w okolicach miski z ciastem to… zapraszam do mojej autentycznej codzienności. Będzie mi miło jak u mnie zagościsz.

 

 

 

 

3 Replies to “Staś to urwisek!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *